czwartek, 6 listopada 2014

Warto wyjść z domu

Warto wyjść z domu na spacer, zapuścić się w miasto, powłóczyć się po okolicy, bo nigdy nie wiadomo, czy nie odkryje się czegoś ciekawego.
Przykład nr1
Dałam się namówić na udział w pewnej akcji, polegającej na nagrywaniu na telefon śpiewających ludzi:D (efekty pracy można podziwiać tutaj ) Było piękne październikowe popołudnie, ja bawiłam się świetnie, a ponadto natrafiłam po drodze na dwa klasyczne auta: Mustanga i Camaro. No sama radość :)

Przykład nr 2
Warto czasem z samochodu przesiąść się w autobus.
Czemu, skoro masa ludzi, nieprzyjemnie, potrafi śmierdzieć i w ogóle jedzie się wszędzie dwa razy dłużej? Ostatnio jeśli zdarza mi się jechać komunikacją miejską jest to jedna z niewielu okazji na poczytanie książki, na co zwyczajnie nie mam czas. Przez bycie w tzw. niedoczasie nawet blogi zaniedbałam.
A jeśli nie książka, to można bezkarnie gapić się przez szybę i podziwiać widoki za oknem, na co nie można zawsze sobie pozwolić będąc kierowcą.
Z tego właśnie powodu,( bo patrzę zwykle na drogę a nie na to co dookoła)  jadąc autobusem, zauważyłam, że przy tej samej ulicy przy której stoi mój ukochany Skylark, pod folią, na jakimś zapomnianym przez Boga placyku smętnie stoi Citroen CV 2 w kolorze niebieskim.

to oczywiście nie ten sam. to tylko zdjęcie poglądowe;)


Gdyby nie to, że akurat wtedy wybrałam się do centrum autobusem, nigdy nie zwróciłabym uwagi, że stoi tam taki skarb. 
Co prawda tego modelu wyprodukowano grubo ponad 3 miliony, ale to nie zmienia faktu, że choć był popularny, teraz widzi się je coraz rzadziej. 
Został zaprojektowany jeszcze przed II wojną światową i już wtedy skonstruowano kilka prototypowych modeli. Podobno wszystkie po za jednym i ukrytymi wraz z nim planami, wpadły w ręce Niemców i zniszczone. Dzięki temu jednemu ocalałemu modelowi zaraz po wojnie można było rozpocząć produkcję prostego w konstrukcji, taniego i łatwo dostępnego auta. 

Przykład nr 3

To jest raczej historia o tym, że warto wyjść z domu a nawet wyjechać gdzieś dalej. 
We wrześniu, sprawy służbowe rzuciły mnie spod Warszawy aż do Sopotu. (pamiętna podróż Iveco Daily)
I parkując, a następnie udając się do miejsca zakwaterowania, oto co napotkałam : 
Przepięknego Forda Taunusa XL, ( przybliżona data produkcji 1973 lub 1974) na niemieckich blachach. Widać, że ktoś kocha ten samochód, bo lakier, wszelkie chromy i ogólnie środek, wyglądały jakby prosto z salonu wyjechał :)








Więcej o tym modelu napiszę, jak w końcu znajdę więcej czasu.