Warto wyjść z domu na spacer, zapuścić się w miasto, powłóczyć się po okolicy, bo nigdy nie wiadomo, czy nie odkryje się czegoś ciekawego.
Przykład nr1
Dałam się namówić na udział w pewnej akcji, polegającej na nagrywaniu na telefon śpiewających ludzi:D (efekty pracy można podziwiać tutaj ) Było piękne październikowe popołudnie, ja bawiłam się świetnie, a ponadto natrafiłam po drodze na dwa klasyczne auta: Mustanga i Camaro. No sama radość :)
Przykład nr 2
Warto czasem z samochodu przesiąść się w autobus.
Czemu, skoro masa ludzi, nieprzyjemnie, potrafi śmierdzieć i w ogóle jedzie się wszędzie dwa razy dłużej? Ostatnio jeśli zdarza mi się jechać komunikacją miejską jest to jedna z niewielu okazji na poczytanie książki, na co zwyczajnie nie mam czas. Przez bycie w tzw. niedoczasie nawet blogi zaniedbałam.
A jeśli nie książka, to można bezkarnie gapić się przez szybę i podziwiać widoki za oknem, na co nie można zawsze sobie pozwolić będąc kierowcą.
Z tego właśnie powodu,( bo patrzę zwykle na drogę a nie na to co dookoła) jadąc autobusem, zauważyłam, że przy tej samej ulicy przy której stoi mój ukochany Skylark, pod folią, na jakimś zapomnianym przez Boga placyku smętnie stoi Citroen CV 2 w kolorze niebieskim.
