Ten post może wydać się niektórym nieco schizofreniczny, ale w ten sposób najbardziej i najsilniej przejawia się moje blaharowanie.
Zacznę od początku, chociaż ta historia ma dwa początki, a tylko zakończenie jest wspólne. Dla normalnych ludzi może to nie mieć znaczenia, ale ja jestem z tematem związana emocjonalnie.
Od kilku miesięcy moje tętno przyspiesza widok aut, które nie są Skodą Fabią, VW Passatem ani Oplem Vectrą (nie umniejszam tym samochodom ani nie chcę tu obrazić ich właścicieli), czyli tym czego na polskich drogach najwięcej, tylko których linia nadwozia wykazuje się swego rodzaju egzotyką. I pojęcie tej egzotyki najlepiej odnosi się do amerykańskich aut które zostały wyprodukowane między rokiem 1959 a 1989. I mają co nieco pod maską. Najczęściej napotykaną przeze mnie nazwą, kiedy gdzieś o nich czytam to muscle cars właśnie ze względu na potężne silniki. Ale i same ich rozmiary są często ... hmmm przerażające.
Zdecydowanie, winą za zainteresowanie muscle cars mogę obarczyć serial Supernatural, dla fanów którego, Chevrolet Impala jest wręcz jednym z bohaterów. W każdym razie Impala spodobała mi się na tyle, że zaczęłam szukać informacji o niej, a stąd już tylko krok do odkrycia całkiem egzotycznego dla mnie działu motoryzacji.
Oczywiście nie wszystkie auta wyprodukowane między '59 a '89 można zaliczyć do tej grupy. To było uogólnienie i nie chcę żeby ktoś mnie źle zrozumiał. Muscle cars to głównie lata '60-'78. Ale musiałam mocno zaokrąglić, żeby nie pominąć żadnego, auta, które wywoła u mnie skręt szyi o 180' lub (o ile mam farta i jest zaparkowany) że przystanę i będę mogła pouprawiać perfidne gapiostwo.
Nie daleko od mojego domu stoi zaparkowany samochód, który no cóż... podejrzewam że nie jest na chodzie. Ma jednak białe blachy więc w najlepszym przypadku musiał być sprowadzony nie później niż 10 lat temu. Ale stoi i ewidentnie nikt nim nie jeździ. Ani w dzień ani w nocy.
Skąd wiem? Bo zdarza mi się biegać około godziny 23. (Ci którzy mnie znają mogą nie uwierzyć, ale wierzcie mi że dla mnie samej stwierdzenie: ja+bieganie" brzmi jak oksymoron.) Nawet moją trasę biegową zmieniłam ze względu na ten że samochód. By móc sobie na niego popatrzeć w nagrodę za wysiłek.
I tak jak ostatnio zawsze biegałam nocą (mój aparat w telefonie nie ma flesza, a i tak błyskanie lampą po cudzym samochodzie mogłoby być źle odebrane...) tak coś podkusiło mnie w niedzielę rano by wybrać się na przebieżkę.
I było na tyle jasno (i wcześnie, że żadnej żywej duszy w pobliżu) że dokołanam historycznego sfocenia.
Od dłuższego czasu ów samochód za żelazną bramą nie dawał mi spokoju i chciałam poznać jego tożsamość, czyli markę, model i przybliżony rok produkcji. Ale jak wspominałam jego egzotyczny jakby nie patrzeć wygląd nie ułatwiał mi zadania.
Zresztą, oceńcie sami.
Serio, postawiłabym piwo osobie, która w tym momencie, patrząc na to zdjęcie, podałaby choćby jaka to marka.
Ten samochód wywołuje we mnie jakieś dziwne emocje- po pierwsze kojarzy mi się z serialem, który oglądałam w dzieciństwie, ale za cholerę nie pamiętam co to był za serial. Wiem, że był o dwóch policjantach, którzy radiowozem o podobnym wyglądzie, jeździli walcząc ze złem i bandytami. Po drugie... Domyślałam się, że samochód jest przynajmniej dekadę starszy ode mnie. Te jego reflektory sprawiają wrażenie zmęczenia życiem. Kto wie ile kilometrów czy raczej mil, ma na swoim koncie? Bo z daleka też mi nie wygląda na egzemplarz kościołowy* lub kołdrzany**. Po za tym gdyby obecny właściciel kochał go wystarczająco mocno, zorganizowałby mu jakiś garaż. Albo przykrył go stosowną plandeką. Ale poczekamy do zimy. Wtedy się okaże, czy to było tylko rozwiązanie na ciepłe miesiące, czy też autko będzie skazane na podłe warunki pogodowe.
Po trzecie, po prostu mi się podoba, pomimo że jest kańciasty, a jak mówiłam chyba wolę trochę zakrzywień i krągłości.
Któregoś raz, przejeżdżając obok niego z moim tatą, wspomniałam mu o tym samochodzie i podzieliłam się moimi wątpliwościami.
Mój ojciec po dłuższej chwili milczenia, bardzo poważnym tonem stwierdził: "To na pewno samochód dyrektora." Zapytałam skąd wie i czy go zna. "Nie no, to musi być dyrektor. Zwykłemu pracownikowi nie pozwoliłby trzymać samochodu na terenie firmy". Dedukcja godna samego SH normalnie :D
Bez zdjęcia i polegając jedynie na mojej pamięci, wydawało mi się, że znalazłam odpowiedź na męczące pytanie: OCH CZYM JESTEŚ SAMOCHODZIE?!
Ofiarą padł krewny Impali czyli auto też od Chevrleta, o wdzięcznej nazwie przywodzącej na myśl jeden z moich ulubionych alkoholi... Malibu.
Nie bez powodu też to auto kojarzyło mi się z tym serialem o glinach, ponieważ policja w niektórych Stanach używałam własnie Malibu;)
I byłam z siebie dumna opowiadając znajomym, że udało mi się odnaleźć ID tego przeuroczego auta.
Ale, jak mówiłam, nie mogłam mieć 100% pewności, póki uzyskałam zdjęcia.
I mój niepokój wzbudziły zewnętrzne kierunki w Malibu, których próżno szukać u naszego Johna Doe. Do tego zupełnie inny grill, maska jakby inaczej wyprofilowana i jeszcze sterczący znaczek, którego w Chevy Malibu zwyczajnie nie ma.
Co więc Nika zrobiła?
(Panie Boże, pobłogosław twórców Wiki, za to, że tak ładnie potrafią katalogować marki samochodów.)
Zaczęłam sprawdzam po kolei wszystkie amerykańskie marki pod kątem modeli z lat '70-'80.
Teraz druga część.
Czasem prócz układania kwiatów, tworzenia biżuterii, pieczenia, szydełkowania ( przy okazji serdecznie zapraszam na
mojego drugiego bloga ) biegania nocą i prób nieudolnego pisania o samochodach, również nieudolnie pisuję prozę do tak zwanej szuflady. I kiedyś jedno z opowiadań poświęciłam modelowi Muscle Car z roku '67. Bo tak, bo mi się spodobał. I już. I wydawał mi się samochodem tak rzadkim i niespotykanym, że z pewnością na żaden nigdy nie natrafię.
No i tym samochodem był.... Buick Skylark.
Co ciekawe, zdecydowana większość modeli ( z wyjątkiem dwóch ostatnich) jakie firma wypuściła na drogi, ma w sobie właśnie to coś co może powodować skręt szyi lub pisk mojej wewnętrznej blahary.
Serio, podjarałam się faktem że to właśnie Buick.
Zresztą tego samego dnia którego zrobiłam zdjęcie, odwiedziłam Otrębusy (o tym to cały osobny post będzie...) a tam można podziwiać odmalowanego na różowo- bo często wozi nowożeńców- Bucika z '53 którym o ile dobrze pamiętam, woził się sam premier Cyrankiewicz. To znaczy, nie że pamiętam Cyrankiewicza, tylko pamiętam, że gdzieś o tym czytałam.
Ten Buick wygląda na jeszcze bardziej zmęczonego życiem niż ten z mojej okolicy. Po pierwsze ten majtkowy różowy. Ja rozumiem że szalone lata '50, wow wow, rock'n'roll i tak dalej, ale samochód był pierwotnie czarny. Zresztą skoro woził kiedyś jakiegoś prezesa rady ministrów, to nie mógł być różowy na litość boską... Po drugie pożółkłe reflektory z zaciekami. Smutek.
Po trzecie i co najbardziej badziewnie wygląda w tym aucie, to elementy które winny być chromowane, a wyglądają jakby ktoś je odmalował matowym sprejem na srebrno, co daje efekt jakby były z plastiku. Nie znam się na konserwacji samochodów, zwłaszcza na restauracji tak starych, ale to po prostu nie wygląda dobrze. Do tego jeszcze "przesympatycznie" wyglądająca pani woźna która szmatą ocierała co niektóre eksponaty, jako mistrzyni drugiego planu.
Ostatecznie nasuwa mi się myśl ostateczna...
Dobra. Koniec tych niesmacznych żartów. Buick Skylar '53 to sama klasa, czysty szyk i 100% elegancji. Według jednego ze źródeł na które natrafiłam, tego modelu wypuszczono zaledwie 1690 sztuk, a rok później (1954) 836. Ten Roadmaster do 60 mil na godzinę (czyli do setki) dobijał w 12 sekund.
Czyli reasumując, kilka ulic ode mnie stoi jego prapraprapraprawnukczek (Nie Cyrankiewicza, tylko Buicka z '53).
Ale skoro już o Skylarkach mowa, to może zrobię szybki przegląd wszystkich modeli :)
Po 1954 roku nastała przerwa w produkcji i nowa odsłona Skylarka została zaprezentowana w 1961 roku. Według źródła było to sport coupe. Ja bym powiedziała, że sedan, ale ja się przecież nie znam.
Nie mniej auto robi wrażenie i jest nie tylko śliczne ale też pięknie oddaje stylistykę i modę panującą wtedy.
W tym modeli to nawet róż mi nie przeszkadza. Chromowane elementy w tego typu autach zawsze, ale to ZAWSZE powinny zostać chromowane. Jednak biorąc pod uwagę fakt, że łącznie - Buicka Skylarka pierwszej generacji było 2526 sztuk, jestem w stanie zrozumieć, że ciężko dostać nowy zderzak i to w dobrym stanie. Słyszałam na przykład, że części do Forda Mustanga z lat '70 są tańsze niż do nowego BMW, bo na rynku jest ich zwyczajnie bardzo dużo.
Lecąc dalej, mamy Skylark'a z roku 1963. Linia nadwozia wyraźnie się uspokoiła.
Tak wyglądającego Buick'a produkowano dwa lata. Tylko w '64 wyprodukowano ok 55 i pół tysiąca sztuk, więc podejrzewam że jakby ktoś chciał do tego modelu kupić części, mogłoby być już łatwiej ;)
W modelu o rok starszym coś tam pokombinowali z maską z przodu. Jest to w każdym razie stylistyczne ogniwo łączące wcześniejszy i następny model.
 |
| Buick Sykark 1965 |
 |
| 1966 |
 |
| 1967 |
 |
| 1968 |
 |
| 1969 |
 |
| 1970 |
 |
| 1971 |
 |
| 1972 |
Z roku na rok coś się w nich zmieniało. Np w modelach '67 i '68 tylne koło chowało się pod karoserią, a już w kolejnych latach znów było na wierzchu.
Według żródeł do których udało mi się dotrzeć, na pewno wszystkie modele do '72 miały pod maską silnik V8. Co do koni, to jeszcze nie rozszyfrowałam przelicznika podawanego na stronach po angielsku, ale myślę, że będę musiała się w to wgryźć głębiej. Roadmaster z lat '53-'54 miał silnik V6.
Ostatni model przed tym z mojej okolicy wyglądał tak :
.jpg) |
1979
|
Teraz zakończenie historii. Szukając na wiki i przeczesując każdy model po kolei, jak doszłam do Skylarka, to pomyślałam : "eeee, na pewno to nie będzie Skylark, ale takie są piękne, że pooglądam sobie ich zdjęcia." Uczucie, kiedy zidentyfikowałam ten model z około '85 roku - bezcenne.
I jeszcze jedno zdjęcie zrobione przeze mnie. Mam nadzieję, że nikt nie ma wątpliwości, że to Buick Skylark :)
Po tym modelu były jeszcze dwa, ale jak mówiłam, nie jarają mnie już tak bardzo. Za współczesne są jak dla mnie :P
 |
| '89-'91 |
 |
| '92-'98 |
No, ostrzegałam że będzie co najmniej dziwnie,
*Szerzej rozwinę zagadnienie w pości pt. "Samochody kościołowe"
**Szerzej rozwinę zagadnienie w pości pt. "Samochody kościołowe" w podrozdziale "Spod kołderki".
źródła: Wiki oraz http://www.musclecarclub.com/musclecars/buick-skylark/buick-skylark-history.shtml